niedziela, 8 kwietnia 2012

[8] - Chwila szczerości. Cassie... Kochasz Marka?

Cassie...

  Światło latarń ciągnących się wzdłuż ulicy dawało słaby blask, jednak an tyle duży bym mogła dostrzec jakiś ruch w krzakach niedaleko. Bezdomny? - spytałam sama siebie zaciekawiona, lecz zaraz skarciłam się za to uznając swoje myśli za zbyt obraźliwe w stosunku do tych ludzi. Nie każdy człowiek śpiący w krzakach to bezdomny. Równie dobrze może to być pijak, pomyślałam. 
  Pamiętałam jak Vivi i Vicky opowiadały mi jak spotkały w nocy, wracając z imprezy jakiegoś pijaka. Nazywał ich "Maggie" i "Bob" i był święcie przekonany, że Vicky to jego matka, a Vivi syn. Mówiły, ze szedł za nimi aż do domu przeklinając i wyzywając ich soczyście. Nagle zupełnie odechciało mi się iść tą drogą. Zmusiłam się jednak, by zrobić krok w stronę krzaków, myśląc o Vicky i o tym co może jej grozić. 
  Zdusiłam w sobie krzyk i chęć zemdlenia, gdy osoba odwróciła się w moja stronę. Złapałam się latarni, a drugą dłoń położyłam w miejscu, gdzie znajduje się serce. 
  Vicky wpatrywała się we mnie ze zdziwieniem, zszokowaniem i... współczuciem?
  - O Boże, Vic, co ty tu robisz?! - " Vic" nazywałyśmy ją od małego, kiedy jeszcze żadna z nas nie potrafiła dobrze wymówić "Vicky". 
  - J-ja? - spytała głupio, lecz zaraz westchnęła. - Chodź tu prędko. Jest z tobą Vivi? 
  Podeszłam do siostry, posłusznie siadając obok niej. Kiwnęłam głową.
  - Tak. Szuka cię w innej alejce - odparłam. - Ale zaraz do niej wyśle sms...
  Kilka minut po tym jak napisałam jej wiadomość, Vivi siedziała koło nas zdyszana, ale zadowolona.
  - Nie wiedziałam, że dołączyłaś do harcerstwa! - zaśmiała się, gdy powiedziałam jej gdzie znalazłam Vicky.
  Vic spiorunowała ją spojrzeniem.
  - Nie dołączyłam do harcerstwa! Tylko... - Zagryzła wargę niepewna jak zareagujemy na wiadomość , którą ma nam przekazać. Po chwili jednak wzięła głęboki oddech i wyznała. - Śledziłam Marka.
  Vivi zaczęła śmiać się tak bardzo, że upadła na ziemię tarzając się po niej jak głupia. Ja tylko wgapiałam się z otwartą buzią i oczami jak talerze w Vicky.
  - A tak na poważnie? - spytała Vivi, gdy udało jej się uspokoić.
  Obie zgromiłyśmy ją spojrzeniem,a  z z twarzy Vivannie znikł uśmiech.
  - Ty naprawdę go śledziłaś! - powiedziała z niedowierzaniem i znów zaczęła się śmiać. Jeszcze bardziej i jeszcze głośniej niż przedtem.  Rzuciłyśmy się z Vic na nią, zasłaniając dłońmi jej usta w obawie, że ktoś może nas usłyszeć.
  - Jak mogłaś to zrobić?! - szepnęłam wściekła. - Nie przesadzasz, aby troszkę?! Rozmawiałam z Markiem, tak przyznaję, co nie oznacza, że od razu musi być zboczeńcem! Jak mogłaś mi to zrobić Vicky?!
  - O matko Vicky, jesteś moją idolką... - Vivi zdusiła w sobie śmiech. W tym samym momencie przejechało koło nas czarne BMV, na którego dźwięk wszystkie podskoczyłyśmy.
  Vicky westchnęła ciężko, przenosząc się z pozycji siedzącej na leżącą i zabierając z włosów gałązkę.
  - Chwila szczerości. Cassie... Kochasz Marka? - spytała.
  Wpatrywałam się w nią z jeszcze bardziej otwartą buzią. Nawet Vivi umilkła.
  - Co? - wybąkałam w końcu. - Co to za pytanie?!
  - Odpowiedz. - nalegała Victoria.
  Zacisnęłam zęby, wbijając wzrok w ziemię. Poczęłam bawić się jakimś liściem, jednak gdy minuty szły w nieskończoność, a ja dalej nie odpowiedziałam, siostra złapała mnie za rękę, wyrywając z niej liścia.
  - Uch... - westchnęłam. - Kocham. Kocham Marka. I co z tego?!
  Vic westchnęła ciężko, zaczynając bawić się swoimi palcami. Wyraźnie coś ją trapiło i bała się mi tego powiedzieć. Bała się mojej reakcji.
  - No dalej, Vic... Mi możesz powiedzieć wszystko... - powiedziałam delikatnie, patrząc jej w oczy.
  Dziewczyna wzięła głęboki oddech, prostując się.
  - Widziałam Marka, jak przytulał się z jakąś dziewczyną. - zawahała  się, lecz po chwili dodała; - Przytulał  Joe.
  Zaniemówiłam. Przez chwilę w mojej głowie  panował chaos i tylko jedno z tego rozumiałam : Mark ma dziewczynę. Joe to jego dziewczyna.
  Po chwili poczułam jak ktoś obejmuje mnie, przytulając mocno. Dopiero wtedy dotarło do mnie, ze płakałam. Vivi tuliła mnie do siebie, a Vicky bawiła patykiem ze smutnym wyrazem twarzy.
  - Dziwne. Travis nigdy nie mówił mi, że Mark ma dziewczynę.- Vivi na chwilę przerwała, zastanawiając się nad czymś. - Travis w ogóle nic nie mówi mi o swojej rodzinie. Zawsze gdy podejmuj temat, zmienia go na inny...
  Wzięłam kilka głęboki wdechów próbując się uspokoić, gdy nagle oślepiło mnie jaskrawe światło. Po chwili usłyszałam głos Iana:
  - No,no,no... Biwakujemy?
_________________________
 Od Boddie: Myślę, że rozdział jest dość dobry. Mi przynajmniej się podoba ; P A Wam?

1 komentarz:

  1. Rozdział jest całkiem fajny :) W końcu Cassie przyznała się do tego ,że jest zakochana.
    Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń