wtorek, 20 marca 2012

[6] - Wbrew twojemu przekonaniu, nie każdy facet gwałci!

Cassie... 
 Weszłam do salonu, a stamtąd skierowałam się do drzwi. Vivi, Vicky, Ian i Travis przyglądali się w milczeniu jak nakładam na siebie płaszcz, wciągam na nogi buty i ubieram fioletową czapkę. Nikt nie odezwał się też, kiedy otworzyłam drzwi i bez słowa zatrzasnęłam je za sobą. Musiałam ochłonąć. Nie wiem czemu, ale byłam wściekła. I to nie na Marka - o nie, na niego nie potrafiłam być zła - ani na Joe. Tylko na siebie. Mogłam go zatrzymać, pomyślałam, kopiąc pobliski kamień. Ale... Czy on nie byłby jeszcze bardziej wściekły gdybym go zatrzymała? 
  Westchnęłam głośno z frustracji i by wyładować szarpiące mną uczucia z całej siły uderzyłam kosz stojący tuż obok. Ten uderzył z gruchotem o ziemie, wysypując swą zawartość. Zamachnęłam się by jeszcze raz przywalić koszowi, kiedy zauważyłam coś w restauracji obok. Zaciekawiona podeszłam bliżej, niemalże rozpłaszczając twarz na oknie baru. Ciemne blond loki.. Wszędzie bym je poznała...
  Bez zastanowienia weszłam do restauracji  i pewnym krokiem podeszłam do mężczyzny. Dopiero, gdy byłam już przy nim na wyciągniecie ręki, zatrzymałam się niepewna czy chce mnie widzieć. Czy to nie będzie zbyt nachalne? - spytałam sama siebie. Zagryzłam wargę, wzięłam głęboki oddech i wyszeptałam: 
  - Mark...
  Mężczyzna odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął blado, po czym poklepał miejsce obok siebie.  
  - Siadaj Cass... - powiedział.
  Podeszłam do niego powoli i posłusznie usiadłam obok. Nie wyglądał na wesołego. Raczej przygnębionego. Jakby... Rzuciła go dziewczyna, pomyślałam przypomniawszy sobie Joe. Pokłócili się? Może Joe była zła za to, ze znalazła Marka w moim towarzystwie? Zaraz jednak pozbyłam się tej myśli - pamiętałam jaki wyraz miały oczy dziewczyny gdy zobaczyła Marka. Ulgi. 
  Ale jednak coś ukrywał. I dojdę co, pomyślałam zawzięcie. 
  Nagle usłyszałam głos Marka. Popatrzyłam na niego zaskoczona i zmieszana, ponieważ nie zrozumiałam pytania. Zaraz jednak dotarły do mnie jego słowa " Co tu robisz?" 
  - Przechodziłam obok i zobaczyłam cie przez szybę. Musiałam zajrzeć... - odparłam, a Mark przytaknął. Po chwili przyszedł kelner i postawił przed nami wino i lampki.Gdy chciał otworzyć, Mark kazał mu odejść sam łapiąc za butelkę i zręcznie ją otwierając. Nagle spostrzegłam dwa kieliszki. - Czemu... - zaczęłam, lecz chłopak nie czekając na koniec pytania odpowiedział:
  - Nie wiem... Coś kazało mi poprosić o dwie...
  Przez dłuższą chwile siedzieliśmy w ciszy, popijając wino. Myślałam nad tym co mogło się stać. Wiedziałam tylko, że miało to związek z ojcem Marka, ale bynajmniej nie z jego zdrowiem. Pracując w branży modelki dużo nauczyłam się o ludziach... No i miałam w domu Vivi. Wreszcie zebrałam się na odwagę, by spytać chłopaka o rzecz niedającą mi spokoju. 
  - Mark... - szepnęłam, a mężczyzna uśmiechnął się lekko patrząc na mnie. - Co się stało? - spytałam. 
  Mężczyzna przełknął ślinę, jakby się nad czymś zastanawiając. Patrzyłam tylko na niego wyczekująco - nie zamierzałam go pośpieszać z ujawnieniem tego, ale jednocześnie nie zamierzałam dać za wygraną. Uśmiechnęłam się miło, bawiąc bransoletką. Mark spuściła wzrok, zabierając dużego łyka z kieliszka. Wreszcie, utkwiwszy wzrok w swoich dłoniach, zaczął:
  - Ja.. Bo widzisz, Cass... Chodzi o to, że.. - Zabrał głęboki oddech i spojrzał mi w oczy. W tym samym momencie, do baru wkroczyła...
  - CASS!
  ... Vicky. 
  Jęknęłam głośno, zagryzając dolną wargę. Zakryłam twarz rękoma i szepnęłam: 
  - Przepraszam, Mark... 
  Po chwili poczułam na ramieniu czyjąś dłoń - ale zaraz domyśliłam się, że to dłoń Vicky.
  - Cass, gdzie ty byłaś?! Martwiliśmy się o ciebie! - powiedziała siostra, odwracając mnie przodem do siebie.  
  - Byłam z Markiem - odparłam siląc się na obojętny ton. 
  - Widzę, że z Markiem... - Vicky wypowiedziała imię chłopaka z obrzydzeniem, nawet nie próbując tego ukryć. - Ale dlaczego nie dałaś nam znać?! Nie ma cię już od godziny! 
  - Godziny? - spytałam zaskoczona, zaraz jednak przybrałam ostry ton, strzepując z ramienia dłoń Vicky. - Nie jestem już dzieckiem! Umiem o siebie zadbać! 
  - No właśnie nie koniecznie... - Dziewczyna zmrużyła oczy, zaciskając usta w wąska kreskę. - Pamiętasz co było kilka miesięcy temu? 
  Spuściłam głowę, pozwalając by włosy zasłoniły mi twarz. Racja - czasami w napadach wściekłości, dostawałam jakiegoś szału, ale...
  -Mogłaś mi zaufać... Wszyscy mogliście! - wrzasnęłam. - Przecież nie będziesz mnie ciągle niańczyła! Umiem o siebie zadbać i nie potrzebuje ochrony non stop! Mam dziewiętnaście lat, a nie dziewięć, a traktujesz mnie i nie tylko mnie, bo Vivi także, jakbyśmy miały właśnie tyle! Rozumiem, że ojciec kazał ci mieć nad nami ochronę, ale czy nie uważasz, że to już przesada?! Nigdzie nie mogę wychodzić! Nigdzie nie mogę wychodzić jeśli w towarzystwie jest jakiś facet! Tylko dlaczego?! Wbrew twojemu przekonaniu, nie każdy facet  gwałci! 
  Vicky przyglądała mi się zszokowana, podobnie jak wszyscy w restauracji. Tylko Mark uśmiechał się leciutko pod nosem, jakby był dumny z mojego wybuchu. Widząc wlepione we mnie kilkadziesiąt par oczu, zachciało mi się płakać. Wypiłam szybko resztę wina i dumnie wyszłam z baru. Dopiero, kiedy odeszłam parę kroków zaczęłam płakać. Było mi obojętne czy zobaczy to Vicky czy nie. Było mi obojętne też, że wszyscy ludzie zatrzymują się by popatrzeć jak zdruzgotana debilka idzie z płaczem kopiąc wszystko co stanie jej an drodze - nawet ludzi. I w takim stanie dotarłam do domu, gdzie wyżaliłam się ze wszystkiego Vivi. 
  I dopiero koło 21 zaczęłam się zastanawiać, gdzie jest Vicky. Dopiero wtedy zauważyłyśmy, ze nie było jej już od bitych pięciu godzin w domu. I dopiero po pół godzinie poszłyśmy jej szukać. 
 _____________________
Od Boddie: Myślę, że rozdział wypadł dość dobrze. Niezbyt wiele się dzieje, ale powoli ukazuje się ostry charakter Cassie ; P :).

2 komentarze:

  1. O tak rzeczywiście powoli lepiej poznajemy charakter Cassie. Rozdział dobry ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Gwałt...hmmmm... ciekawe :)
    Powoli się wszystko rozkręca :)
    Muszę wam przyznać dziewczyny ,że idziecie jak burza z rozdziałami :)
    Ta notka nawet mi się podoba pomimo tego ,że jest krótka za co powinnam cię powiesić Boddie :P
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń