Cassie..
Spojrzałam niepewnie na stojący obok mnie, wielki, lśniący, motor, który przywlekła tu Vivi specjalnie dla mnie. Teraz uśmiechała się promiennie, zachwalając motor i używając zwrotów, których kompletnie nie rozumiałam. Stałam tam, tępo gapiąc się na nią i próbując zrozumieć o czym mówi do mnie siostra.Nienawidziłam jeździć motorem. A oto teraz mam na niego wsiąść i w dodatku nie ma już odwrotu. Przełknęłam ślinę i nagle poczułam się bardzo słabo. Z twarzy Vivi, która cały czas szczerzyła się do mnie, znikł uśmiech.
- Wszystko ok? - spytała zaniepokojona.
Pokiwałam głową.
- Jak najbardziej. Jest tylko taki mały szczególik, siostrzyczko... Boje się jeździć motorem! Dlaczego mnie nie ostrzegłaś? - wykrzyknęłam spanikowana.
- Umknęło mi.... - odparła przepraszająco.- Teorie znasz... A w praktyce. Kto by się tam przejmował co będzie w praktyce?!
Spojrzałam na nią najgroźniejszym spojrzeniem na jaki było mnie stać.
- Racja! Tylko jakiś debil!
Vivi zaśmiała się sztucznie i machnęła lekceważąco ręką.
- Łatwo się jeździ motorem. Prawie tak samo jak.. samochodem! - powiedziała wesoło, ale jednak unikała mojego wzroku. - No już! Wkładamy kask, ochraniacze...
- Dlaczego ty nie masz ochraniaczy i kasku? - spytałam wskazując na jej głowę.
- Kochana, ja sobie świetnie poradzę i bez tego! - zaśmiała się po raz kolejny, po czym podeszła do swojego motoru i siadła na niego. - No dziewczyny! Jedziemy! Gotowa, Cass?
Poczułam się troszkę dotknięta tym pytaniem - sama nie wiem czemu - ale kiwnęłam potakująco głową, wsiadając na swój motor. Vivi i Vicky odpaliły swoje "machiny" i po chwili nie było ich już widać. Tylko raz któraś pokazała się, robiąc szaleńcze obroty w powietrzu. Z bijącym sercem odpaliłam i swój motor i powolutku ruszyłam za nimi. Gryzłam z nerwów dolną wargę, gdy tylko pojawiał się jakiś zakręt. Niemalże zatrzymywałam motor, słysząc jadącego innego kierowce.
Wreszcie dojechałam do Vicky i Vivi. O dziwo, nigdzie nie widziałam chłopaków.
- Wystawili cię? - spytałam z kpiącym uśmieszkiem.
- No tak. To my tu czekamy na ciebie, żebyś nie zrobiła sobie przed nimi wstydu swoją wolną jazdą,a ty tak się odwdzięczasz?! - powiedziała z wyrzutem Vivi.
Poczułam jak robię się czerwona na twarzy i zaraz pożałowałam swoich słów.
- Wybacz. Powinnam pomyśleć dwa razy zanim coś powiem. - przeprosiłam.
- Zgadzam się. A nawet trzy razy! - odparła na to Vivi.
- Dobra, dość dziewczyny. - upomniała nas Vicky.- Nie sądzisz Vivi, ze Travis już za długo czeka?
Vivi odgarnęła do tyłu czerwone wręcz włosy i kiwnęła głową.
- Nie moja wina, że ta jedzie 10/h...- burknęła, wsiadając z powrotem na motor. - Będziemy teraz jechać gdzieś tak 60 -70/ h, dasz rade?
Spojrzałam na nią swoim najokrutniejszym wzrokiem i kiwnęłam głową.
- Dam.
Vicky i Vivi wsiadły na motory i odpaliły silniki, patrząc na mnie wyczekująco. Powtórzyłam tą samą czynność i po chwili skręciłyśmy na plac na którym czekali już chłopcy. Zmarszczyłam brwi widząc tylko dwóch- Travisa i najprawdopodobniej Iana. Vivi od razu rzuciła się Travisowi na szyje, całując go. Vicky patrzyła na to sceptycznie, trochę z obrzydzeniem. Ja zaś uśmiechnęłam się promiennie, widząc zakochanych.
- Poznajcie się. Travis to jest Vicky i Cass. Vicky i Cass to Travis. Ian to Vicky i Cass.. A zresztą! - Vivi machnęła lekceważąco ręką i znów zaczęła całować Travisa.
Pokręciłam z uśmiechem głową, gdy poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Gwałtownie się odwróciłam stając twarzą w twarz z najprawdopodobniej Markiem.
- Cześć. Jestem Mark - powiedział mężczyzna uśmiechając się miło.
- Jestem Cassie - odparłam, ściskając jego dłoń.
Chłopak był bardzo przystojny. Ciemno blond włosy opadały mu na piwne oczy... Mogłabym patrzeć cały czas w jego oczy. Uśmiechnęłam się szerzej z uwagą przyglądając nowo poznanemu mężczyźnie.
Do świata realnego przywróciło mnie chrząknie Vicky, która spoglądała na Marka dość nieufnie.
Po chwili z jednej z jego kieszeni wydobył się dźwięk. Mężczyzna wyciągnął komórkę, po czym uśmiechał się do nas, przeprosił i oddalił się rozmawiając z kimś.
Dalej patrzyłam za nim jak urzeczona, póki Vicky nie obróciła mnie twarzą do siebie.
- Ziemia do Cass! Kontaktujesz?! - zawołała, machając mi przed oczami dłonią.
Zamrugałam zdezorientowana, po czym uśmiechnęłam się blado.
- Tak, tak...
Jeszcze raz spojrzałam w stronę nieziemskiego chłopaka i ze zdziwieniem stwierdziłam, że oddala się od nas, biorąc motor. Zmarszczyłam brwi, lecz juz po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę i ciągnie w stronę mojego motoru.
- Cassie! Ruszże się! Jedziemy na przejażdżkę! - usłyszałam Vivi.
- C-co? - spytałam zdezorientowana.
Vivannie popchnęła mnie w kierunku motoru, sama wsiadając na swój.
- Na p-r-z-e-j-a-ż-d-ż-k-e! - przeliterowała, odpalając silnik. - Oczywiście jeśli chcesz...- Spojrzała na mnie znacząco i nie czekając na odpowiedź ruszyła, krzycząc coś do Travisa w rodzaju " Ścigamy się?!" .
Westchnęłam ciężko i natrafiłam na wzrok Iana. Przyglądał mi się badawczo, jakbym była jakimś niespotykanym podgatunkiem. Zmusiłam się do uśmiechu, pomachałam mu lekko i wsiadłam na motor. Chłopak zrobił to samo, tylko, że on odjechał natychmiast, a ja jeszcze przez chwile zastanawiałam się co zrobić by odpalić silnik. Trudno było mi się na czymkolwiek skupić, oprócz jednej rzeczy - Marka. Wreszcie pokręciłam głową, jakby chcąc wygonić z umysłu jego twarz i stanowczo włączyłam silnik. Po chwili jechałam już za dziewczynami w nieco wolniejszym tempie.
Vivi ścigała się na całego z Travisem, Vicky robiła różne triki, śmiejąc się przy tym jak dziecko, a Ian... Cóż, szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam gdzie on jest. I nie specjalnie zależało mi na tej informacji. Zaczęłam robić wolne kółeczka, cały czas wspominając nowo poznanego chłopaka. Te oczy, te włosy... Facet doskonały, pomyślałam i zaraz się za to skarciłam. Nie, co ja myślę?! Zachowuje się jak jakaś idiotka... Jeszcze chwila i będę mieć obsesje...
Pochłonięta myślami nie zauważyłam niedużej górki rozpościerającej się przede mną. Nagle usłyszałam krzyk Vicky i bez namysłu, sądząc, że jadę już tak wolno, że niemal się cofam nacisnęłam "gaz do dechy". Szarpnęło mną i zauważyłam, że jadę prawie 100/h - czyli o wiele za dużo jak na mnie. Krzyknęłam i podskoczyłam wysoko, gdy motor wjechał na górkę. Natychmiast zwiększyła mi się adrenalina, a życie przeleciało mi przed oczami. Poczułam uderzenie i mrowienie w nodze, a po chwili zrobiło mi się strasznie słabo. Szarpnęło mną i jeszcze raz w coś uderzyłam. Syknęłam z bólu, gdy coś ciężkiego spadło mi na łydkę. A potem usłyszałam krzyk Vicky - następnie zapadła ciemność...
___________________________
Od Boddie:Drugi rozdział z perspektywy Cassie :D I pierwszy mojego autorstwa, więc mam nadzieje, że się Wam spodoba ; P Myślę, że wyszedł dość nieźle, ale na pewno dałoby się go ulepszyć. Ale czekam na wasze opinie :)
- Wszystko ok? - spytała zaniepokojona.
Pokiwałam głową.
- Jak najbardziej. Jest tylko taki mały szczególik, siostrzyczko... Boje się jeździć motorem! Dlaczego mnie nie ostrzegłaś? - wykrzyknęłam spanikowana.
- Umknęło mi.... - odparła przepraszająco.- Teorie znasz... A w praktyce. Kto by się tam przejmował co będzie w praktyce?!
Spojrzałam na nią najgroźniejszym spojrzeniem na jaki było mnie stać.
- Racja! Tylko jakiś debil!
Vivi zaśmiała się sztucznie i machnęła lekceważąco ręką.
- Łatwo się jeździ motorem. Prawie tak samo jak.. samochodem! - powiedziała wesoło, ale jednak unikała mojego wzroku. - No już! Wkładamy kask, ochraniacze...
- Dlaczego ty nie masz ochraniaczy i kasku? - spytałam wskazując na jej głowę.
- Kochana, ja sobie świetnie poradzę i bez tego! - zaśmiała się po raz kolejny, po czym podeszła do swojego motoru i siadła na niego. - No dziewczyny! Jedziemy! Gotowa, Cass?
Poczułam się troszkę dotknięta tym pytaniem - sama nie wiem czemu - ale kiwnęłam potakująco głową, wsiadając na swój motor. Vivi i Vicky odpaliły swoje "machiny" i po chwili nie było ich już widać. Tylko raz któraś pokazała się, robiąc szaleńcze obroty w powietrzu. Z bijącym sercem odpaliłam i swój motor i powolutku ruszyłam za nimi. Gryzłam z nerwów dolną wargę, gdy tylko pojawiał się jakiś zakręt. Niemalże zatrzymywałam motor, słysząc jadącego innego kierowce.
Wreszcie dojechałam do Vicky i Vivi. O dziwo, nigdzie nie widziałam chłopaków.
- Wystawili cię? - spytałam z kpiącym uśmieszkiem.
- No tak. To my tu czekamy na ciebie, żebyś nie zrobiła sobie przed nimi wstydu swoją wolną jazdą,a ty tak się odwdzięczasz?! - powiedziała z wyrzutem Vivi.
Poczułam jak robię się czerwona na twarzy i zaraz pożałowałam swoich słów.
- Wybacz. Powinnam pomyśleć dwa razy zanim coś powiem. - przeprosiłam.
- Zgadzam się. A nawet trzy razy! - odparła na to Vivi.
- Dobra, dość dziewczyny. - upomniała nas Vicky.- Nie sądzisz Vivi, ze Travis już za długo czeka?
Vivi odgarnęła do tyłu czerwone wręcz włosy i kiwnęła głową.
- Nie moja wina, że ta jedzie 10/h...- burknęła, wsiadając z powrotem na motor. - Będziemy teraz jechać gdzieś tak 60 -70/ h, dasz rade?
Spojrzałam na nią swoim najokrutniejszym wzrokiem i kiwnęłam głową.
- Dam.
Vicky i Vivi wsiadły na motory i odpaliły silniki, patrząc na mnie wyczekująco. Powtórzyłam tą samą czynność i po chwili skręciłyśmy na plac na którym czekali już chłopcy. Zmarszczyłam brwi widząc tylko dwóch- Travisa i najprawdopodobniej Iana. Vivi od razu rzuciła się Travisowi na szyje, całując go. Vicky patrzyła na to sceptycznie, trochę z obrzydzeniem. Ja zaś uśmiechnęłam się promiennie, widząc zakochanych.
- Poznajcie się. Travis to jest Vicky i Cass. Vicky i Cass to Travis. Ian to Vicky i Cass.. A zresztą! - Vivi machnęła lekceważąco ręką i znów zaczęła całować Travisa.
Pokręciłam z uśmiechem głową, gdy poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Gwałtownie się odwróciłam stając twarzą w twarz z najprawdopodobniej Markiem.
- Cześć. Jestem Mark - powiedział mężczyzna uśmiechając się miło.
- Jestem Cassie - odparłam, ściskając jego dłoń.
Chłopak był bardzo przystojny. Ciemno blond włosy opadały mu na piwne oczy... Mogłabym patrzeć cały czas w jego oczy. Uśmiechnęłam się szerzej z uwagą przyglądając nowo poznanemu mężczyźnie.
Do świata realnego przywróciło mnie chrząknie Vicky, która spoglądała na Marka dość nieufnie.
Po chwili z jednej z jego kieszeni wydobył się dźwięk. Mężczyzna wyciągnął komórkę, po czym uśmiechał się do nas, przeprosił i oddalił się rozmawiając z kimś.
Dalej patrzyłam za nim jak urzeczona, póki Vicky nie obróciła mnie twarzą do siebie.
- Ziemia do Cass! Kontaktujesz?! - zawołała, machając mi przed oczami dłonią.
Zamrugałam zdezorientowana, po czym uśmiechnęłam się blado.
- Tak, tak...
Jeszcze raz spojrzałam w stronę nieziemskiego chłopaka i ze zdziwieniem stwierdziłam, że oddala się od nas, biorąc motor. Zmarszczyłam brwi, lecz juz po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę i ciągnie w stronę mojego motoru.
- Cassie! Ruszże się! Jedziemy na przejażdżkę! - usłyszałam Vivi.
- C-co? - spytałam zdezorientowana.
Vivannie popchnęła mnie w kierunku motoru, sama wsiadając na swój.
- Na p-r-z-e-j-a-ż-d-ż-k-e! - przeliterowała, odpalając silnik. - Oczywiście jeśli chcesz...- Spojrzała na mnie znacząco i nie czekając na odpowiedź ruszyła, krzycząc coś do Travisa w rodzaju " Ścigamy się?!" .
Westchnęłam ciężko i natrafiłam na wzrok Iana. Przyglądał mi się badawczo, jakbym była jakimś niespotykanym podgatunkiem. Zmusiłam się do uśmiechu, pomachałam mu lekko i wsiadłam na motor. Chłopak zrobił to samo, tylko, że on odjechał natychmiast, a ja jeszcze przez chwile zastanawiałam się co zrobić by odpalić silnik. Trudno było mi się na czymkolwiek skupić, oprócz jednej rzeczy - Marka. Wreszcie pokręciłam głową, jakby chcąc wygonić z umysłu jego twarz i stanowczo włączyłam silnik. Po chwili jechałam już za dziewczynami w nieco wolniejszym tempie.
Vivi ścigała się na całego z Travisem, Vicky robiła różne triki, śmiejąc się przy tym jak dziecko, a Ian... Cóż, szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam gdzie on jest. I nie specjalnie zależało mi na tej informacji. Zaczęłam robić wolne kółeczka, cały czas wspominając nowo poznanego chłopaka. Te oczy, te włosy... Facet doskonały, pomyślałam i zaraz się za to skarciłam. Nie, co ja myślę?! Zachowuje się jak jakaś idiotka... Jeszcze chwila i będę mieć obsesje...
Pochłonięta myślami nie zauważyłam niedużej górki rozpościerającej się przede mną. Nagle usłyszałam krzyk Vicky i bez namysłu, sądząc, że jadę już tak wolno, że niemal się cofam nacisnęłam "gaz do dechy". Szarpnęło mną i zauważyłam, że jadę prawie 100/h - czyli o wiele za dużo jak na mnie. Krzyknęłam i podskoczyłam wysoko, gdy motor wjechał na górkę. Natychmiast zwiększyła mi się adrenalina, a życie przeleciało mi przed oczami. Poczułam uderzenie i mrowienie w nodze, a po chwili zrobiło mi się strasznie słabo. Szarpnęło mną i jeszcze raz w coś uderzyłam. Syknęłam z bólu, gdy coś ciężkiego spadło mi na łydkę. A potem usłyszałam krzyk Vicky - następnie zapadła ciemność...
___________________________
Od Boddie:Drugi rozdział z perspektywy Cassie :D I pierwszy mojego autorstwa, więc mam nadzieje, że się Wam spodoba ; P Myślę, że wyszedł dość nieźle, ale na pewno dałoby się go ulepszyć. Ale czekam na wasze opinie :)
No nieźle. Robi się coraz ciekawiej ;)) Końcówka najlepsza. Czekam na nowy.
OdpowiedzUsuńNo proszę... Tak rozdział jest ciekawy :) Jest też dobrze napisany ;) Tylko kurczę jestem ciekawa co tu będzie się działo...Akwamaryn zabieraj się do pisania , ale już ! :P hahaha :)
OdpowiedzUsuńRozdział fajny :) Czekam na nn :)