sobota, 18 lutego 2012

[1]-Tak! Masz tu się zjawić i to zaraz! Mamy kłopoty z naszym dilerem!

 Mark...

Usiadłem na kanapie i złapałem za pilot. Zaraz miał zacząć się finałowy mecz, a ojciec nie dawał nam spokoju. Wziąłem do dłoni piwo, ale nim zdążyłem upić łyk ktoś mi je zabrał. Spojrzałem wściekły na Travisa,a ten tylko arogancko się uśmiechnął.
-Zapomniałeś? Zaraz jedziemy na plac.-powiedział mój brat i odstawił piwo na stolik. Podniosłem się zirytowany gdy do pokoju wbiegł Ian z wielkim bananem na ustach. Spojrzeliśmy z Travem na niego jak na wariata.
-Co ci jest?-spytałem siadając z powrotem na kanapę.
-Nie wiecie jaką laskę widziałem dzisiaj w sklepie motoryzacyjnym. Jezu... nie mogłem się na nią napatrzeć.-powiedział podekscytowany chłopak, a Travis machnął ręką. Od kiedy spotykał się z Vivi nie mówił o nikim innym. Było to trochę wkurzające, ale co poradzić na miłość?
-Oj dajcie spokój! Chodźcie! Jedziemy na ten plac! Umówiłem się z Vivannie.-powiedział z uśmiechem chłopak, a ja wymieniłem porozumiewawcze spojrzenie z Ianem. Nie chętnie wstałem i zarzuciłem na siebie swoją skórzana kurtkę.
***
Docisnąłem gaz i wyprzedziłem chłopaków. Szybka jazda to to co uwielbiałem. Nie mieli szans mnie dogonić. Odchyliłem się do tyłu stając na jednym kole po czym z piskiem opon zahamowałem.Zaraz po mnie przyjechał Ian i Travis. Wstałem z motoru i podszedłem do wielkiego magazynu. Nagle drzwi się uchyliły i zza nich wyjrzała Joe. Uśmiechnęła się do mnie i pokazała mi piwo które trzymała w dłoni. Spojrzałam jej głęboko w oczy i stwierdziłem, że jest doszczętnie upita. W ogóle nie kontaktowała, a głowa chwiała się jej na wszystkie strony. W tym samym momencie drzwi się odchyliły bardziej i dziewczyna upadła mi na ręce. Westchnąłem cicho i wziąłem ją na ręce.
-Zaraz wracam. Położę ją w magazynie na sianie.-powiedziałem do braci i wszedłem do środka. Strasznie tu śmierdziało, ale byłem do tego przyzwyczajony. Zresztą nie byłem pewien czy to nie od Joe. Gdy kładłem ją na sianie usłyszałem głośny pisk opon i odgłos gaszonego silnika motoru. Zapewne Vivi przyjechała, ale chyba było ich więcej. Wróciłem do braci i ujrzałem dodatkowe trzy motory. Widząc na nich same dziewczyny uśmiechnąłem się do siebie. Vivi poznałem od razu. Tych jej czerwonych włosów nie sposób było zapomnieć no i tych wesołych oczu.  Ściskała właśnie Travisa. Przyjrzałem się pozostałej dwójki. Brunetka patrzała sceptycznie na  Vivannie jak by bała się o jej życie, a blondynka szeroko się uśmiechała widząc zakochanych. Podszedłem bliżej i wyciągnąłem dłoń do blondynki.
-Cześć. Jestem Mark.-powiedziałem z uśmiecham i uścisnąłem jej delikatną dłoń. Dziewczyna była zniewalająco piękna. Jej oczy lśniły, a włosy spięte w kucyk powiewały na wietrze.
-Jestem Cassie.-powiedziała i spojrzała na siostrę. Zerknąłem w tę samą stronę i się przeraziłem. Dziewczyna patrzała na mnie jak by chciała mnie zabić.
- To jest Cassie, a to Vicky.-powiedziała Vivi wskazując na towarzyszki. Ja jednak cały czas wpatrywałem się w piękną blondynkę przede mną i zapewne wyglądałem jak głupek. Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że Ian patrzy na Vicky i coś szepcze do Trava. Nagle rozległ się głośny dźwięk mojego telefonu. Spojrzałem na wyświetlacz i dając chłopakom znak wycofałem się.
-Tak?-odebrałem, a po chwili rozległ się w słuchawce głos szefa czyli innymi słowy ojca
-Mark gdzie ty jesteś do jasnej cholery!-wrzeszczał do słuchawki. Westchnąłem cicho i sztucznie uśmiechnąłem się do dziewczyn które patrzały na mnie z zdziwieniem. Byłem niezłym aktorem i wiedziałem, ze je przekonałem, bo już po chwili ochoczo rozmawiały.
-Na... Nie ważne. To coś pilnego?-spytałem.
-Tak! Masz tu się zjawić i to zaraz! Mamy kłopoty z naszym dilerem!-wziąłem głęboki oddech i szybko odpowiadając ,,Zaraz będę'' rozłączyłem się.
-Chłopaki muszę lecieć... Ojciec chcę żebym mu w czymś pomógł.-powiedziałem wsiadając na motor.
-Dobra.-powiedział Ian i puścił mi oczko na znak że rozumie. Travis był zbyt zajęty Vivi, by cokolwiek do niego docierało.
-Zajmijcie się Joe. Leży na sianie.-powiedziałem i z piskiem opon odjechałem.

________
Od Akwamaryn: To pierwszy mój blog który prowadzę z Boddie i mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna. Powiem szczerze, że nie wiem o czym do końca będzie to blog, ale nie pierwszy raz. Na pewno coś wymyślimy i będzie się działo. Następny rozdział napisze dla was Boddie;)
Od Boddie: Ja również mam nadzieje, że ta współpraca będzie owocna :) To mój pierwszy taki blog grupowy i mam nadzieje, że blog będzie udany :) Co by tu jeszcze napisać... Aha, następny rozdział będzie pisany z perspektywy Cassie i najprawdopodobniej pojawi się w środę [  22.02 ]
Informacja:  Jeśli ktoś chciał by być informowany o nowych rozdziałach prosiłabym o podanie numeru gg pod rozdziałem;) Informację będzie rozsyłać wam Akwamaryn.

6 komentarzy:

  1. Fajne ♥♥♥ Zapraszam do siebie http://shoowers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy rozdział i już się dzieję. Świetnie ;) Czekam na nowy ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. 36654532. A jakże mogłabym nie dać! Najlepszy duet pisarek w dziejach internetu. Genialny rozdział ; ) Wystarczy czekać tylko na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak najbardziej udany :) Cieszę się ,że powstał ten blog :) Jestem pewna ,że będzie się działo :)
    Czekam w takim razie na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na kolejny rozdział

    i super bloczek
    maże zaobserwujemy .?

    OdpowiedzUsuń